Fin del mundo, fin del viaje?

Ostatni odcinek mojego rowerowania wiódł przez argentyńską i czilijską patagonię kontynentalną a później przez Ognistą Ziemię aż do ‘fin del mundo’, końca świata, który ponoć znajduje się w Ushuaia (Czilijczycy z Puerto Williams nie do końca się zgadzają). Pogoda pogarszała się wraz z moim przesuwaniem się na południe. Wiatr zaczął wariować, porywał piasek tworząc mini burze piaskowe. Wkrótce do wiatru dołączył deszcz (no dobra bardziej mrzawka, ale tak czy siak mokro). W ostatni dzień pedałowanie umilały mi opady śniegu. Czemu nie. Aż do ostatniego momentu nie wiedziałem jak zareaguję na dotarcie do celu. Czy rozkleję się przekraczając granicę miasta, czy będę uradowany, czy też zupełnie spokojny. Każdy z tych scenariuszy wydawał mi się zupełnie prawdopodobny. Sprawa jednak była taka, że byłem zbyt zmęczony, żeby mieć wogóle jakąkolwiek reakcję na cokolwiek. Mój zaawansowany komputer pokładowy wskazywał, że przebycie ostatnich 105km z Tolhuin do Ushauaia zajęło mi 9 godzin mielenia korbami. Kiedy wtoczyłem się do miasta od razu namierzyłem kamping, rozbiłem namiot i błyskawicznie byłem zakopany w śpiworze. Kiedy wypocząłem a moje funkcje poznawcze wróciły do normy uzmysłowiłem sobie, że nigdy nie myślałem o Ushuaia jako o końcu mojej podróży, ale bardziej jak o końcu jednego jej etapu. Nie wiem kiedy i gdzie będę znowu w drodze, ale z pewnością będę prędzej czy później. Na tą chwilę postanowiłem zostać jeszcze chwilę w Argentynie i zintegrować wydarzenia minionego roku zapewniając sobie gładkie przejście do ‘prawdziwego świata’.

Jak zwykle są i fotki.

01-P1010849
Czasami jedyną bronią na wiatr jest dobry fotożarcik.

02-P1010867
Lodowiec Perito Moreno.

03-P1010901
Pagórek lodowy w pobliżu lodowca :)

04-P1010903
Perito Moreno, bliższe ujęcie tego imponującego lodowego potwora.

05-P1010912
Gdzieś w drodze do Puerto Natales.

06-P1010971
Lodowiec Grey w parku Torres del Paine.

07-P1010984
Kwiatki są świetnymi obiektami do fotografowania, ponieważ nie uciekają tak jak lisy.

08-P1010992
Szlak w Torres del Paine.

09-P1020007
Zawsze znajdzie się chwila na dobre piwo. Lokalny wyrób nazwany na cześć wielkiego odkrywcy z Portugalii.

10-P1020016
Kotlet z kociaka na obiad!

11-P1020049
Na Ziemi Ognistej

12-P1020054
Słynne targane wiatrami drzewo.

13-P1020079
Wykonałem mały objazd żeby obczaić kolonię pingwinów królewskich.

14-P1020121
W Tolhuin, 105km od Ushuaia jest takie sławne wśród cyklistów miejsce, gdzie można się przekimać. Moja flaga tam zostaje.

15-P1020126
Zrobiło się trochę mokro.

16-P1020141
Ostatni przesmyk w drodze do Ushuaia!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

"Life is like a 21 speed bicycle-most of us have gears we never use"