Urugwaj – płaska kraina Ameryki Południowej

Trasa przez Urugwaj wiodła nas wzdłuż wybrzeża. Zaczęliśmy w Chui, północno-wschodniej granicy z Brazylią, poprzez Punta del Diablo, Valizas, Cabo Polonio, La Paloma, Punta del Este, Monte Video i Colonia del Sacramento. Przestrzeliliśmy na argenyńską stronę w Fray Bentos. Płaskość trasy, choć łaskawa dla naszych nóg, sprawiła że pedałowanie przez Urugwaj było dosyć nudnym doświadczeniem.

Urugwaj ma opinię najbardziej europejskiego kraju Ameryki Południowej. Cokolwiek to znaczy, być może ma to jakiś związek z pierwszym prezydentem tego kraju, który jest odpowiedzialny za czystkę etniczną wszystkich rdzennych mieszkańców tej krainy. Fakt, który często wspominany jest przez tubylców z oczami wbitymi w ziemię. Pomijając ciemne strony historii, Urugwajczycy to bardzo gościnny naród i zdecydowana większość ludzi, których spotkaliśmy na naszej drodze byli bardzo ciepli i najzwyczajniej uprzejmi.

Na wschodnim wybrzeżu Urugwaju tętni ‘alternatywny’ styl życia. Ludzie często budują tam domy własnymi rękami używając słomy, gliny, drewna i cokolwiek jest pod ręką. Te własnej roboty budynki wyglądają przeróżnie. Czasem zdaje się, że rozpadną sie przy najmniejszym podmuchu wiatru, czasem są to misternie wykonane małe dzieła sztuki, na które można się gapić z opadem szczęki. Dla mnie było to bardzo inspirujące i tak odmienne od europejskiego stylu zaciągnięcia kredytu na mieszkanie na 30 lat czy więcej. Miejsca te rozsiane są wzdłuż całego wybrzeża i mają atmosfere hippisowskich miasteczek, gdzie ludzie znajdują azyl od swojego dotychczasowego stylu życia. Będąc tam mogłem nawet wyobrazic sobie siebie w takim miejscu, sprawdzającego swoje sieci rybackie każdego poranka… gdyby tylko morze nie wydawało mi się tak niezmiernie nudne. Kiedy dowiedziałem się, że w tym regionie jest statystycznie najwięcej samobójstw, postanowiłem szukać szczęścia gdzie indziej.

Trudno napisać parę słów o Urugwaju nie wspominając o mate. Chociaż na południu Brazylii, Paragwaju oraz w Argentynie również istnieje tradycja picia mate, Urugwajczycy grają w zupełnie innej lidze. Mate jest wszędzie i zawsze. Często widzieliśmy motocyklistów z termosem pod pachą i mate w ręce. To samo tyczy się taksówkarzy, kierowców autobusów a i pewnie też pilotów. Chociaż spożywanie mate w czasie jazdy jest zabronione (nie dlatego, że wpływ mate na organizm pogarsza zdolność prowadzenia pojazdów, jej działanie jest podobne do kawy, ale dlatego, że przyżądzenie tego gorzkiego napoju wymaga użycia dwóch rąk, co może spowodować problemy jeśli w tym samym czasie prowadzi się samochód), ludzie nic sobie z tego zakazu nie robią i rozkoszują się swoją mate prowadząc czy też nie. Zawsze i wszędzie.

Poniżej fotki z Urugwaju.

DSC_0121
Niesamowity zachód słońca.

DSC_0263
Najbardziej wyluzowana sowa w mieście.

DSC_0165
Mate jest wszędzie.

DSC_0153
Czas na lekcję hiszpańskiego. Angielska nazwa ‘dandelion’ to ponoć niedokładna kopia hiszpańskiego ‘diente de león’ (ząb lwa). Nie wiem czy to prawda ani jak to się ma do polskiego ‘mleczu’ czy też ‘dmuchawca’, ale z pewnością jest to świetny lingwistyczny sposób na podryw :).

DSC_0173
Ludzie – cienie.

DSC_0136
Maldonado łodzie rybackie

DSC_0077
Obowiązkowe zdjęcie z ‘los dedos’. Co za poza!

DSC_0075
Nieco więcej finezji.

DSC_0399
Valizas. Domowej roboty dom w którym mieliśmy przyjemność gościć przez kilka dni.

DSC_0331
Cabo Polonio. Lwy morskie w swojej najlepszej pozie do foty.

DSC_0129
Wydma w Valizas.

DSC_0134
Przypadkowe miejsce, przypadkowo piękne.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

"Life is like a 21 speed bicycle-most of us have gears we never use"